Dwa miesiące minęły, a ja nic.
No cóż, nie miałam zupełnie czasu....Zrezygnowałam z liceum plastycznego, ale za to dostałam się do liceum w moim mieście.
Mój koń zachorował, potem wydobrzał i znów jest coś nie tak.
Ale w końcu mam wakacje. Mogę robić co chcę, mam na wszystko czas i nie muszę się nikomu tłumaczyć. Co do planów, jakie mam na wakacje, to mam za sobą już party z przyjaciółkami i tydzień w pracy, w Berlinie. Pomagam przy koniach i spędzam miło czas. Uczę się języka, co mi się bardzo przyda. To nawet łatwe. Czekają mnie jeszcze takie dwa tygodnie. Kocham Berlin, to miasto to świetne miejsce! Ludzie są przemili i sympatyczni, pomocni. Chcę tu mieszkać!
Niedługo czekają mnie wakacje w LLoret. 10 dni w Hiszpanii-co mogłoby być lepsze? (Szczerze, to 2 miesiące w Berlinie)
Sierpień stoi pod znakiem zapytania. Nie wiem, co będę robiła, ale nie mam z tego powodu zmartwień. Po prostu się wychilluję.....:)
A jak wasze wakacje? Macie jakieś plany?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz